Nvidia może odetchnąć. Sąd oddalił jeden z najbardziej kuriozalnych pozwów ostatnich lat

Nvidia nie zapłaci inwestorom 1 mld dol. zadośćuczynienia, którego domagali się oni, zarzucając spółce z Santa Clara świadome wprowadzenie w błąd. We wtorek sędzia Haywood Gilliam uznał ten zarzut za bezpodstawny.

fot. Unsplash (Christian Wiediger)
fot. Unsplash (Christian Wiediger)

Sprawa od samego początku uchodziła za nonsensowną, ale werdykt, znając nieprzewidywalność amerykańskiego systemu sądowniczego, pozostawał oczywiście niejasny.

Wszystko zaczyna się w 2017 roku, kiedy to świat po raz pierwszy ogarnął szał na kryptowaluty i związany z nim wzrost popytu na wysokowydajne karty graficzne, w tym oczywiście GeForce'y. Fikołek polega na tym, iż przychód z tej linii produktowej Nvidia raportuje jako segment gier, co zdaniem grupy inwestorów stanowiło celowe wprowadzenie w błąd.

Jak oceniono w powództwie, producent intencjonalnie zawyżył zainteresowanie grami, doprowadzając ostatecznie inwestorów do błędnych decyzji. Oskarżyciele domagali się łącznie 1 mld dol. rekompensaty, a także zmiany stosowanej nomenklatury. Żaden z tych postulatów nie zostanie jednak zrealizowany, bowiem Sąd Okręgowy USA dla Północnego Dystryktu Kalifornii, a konkretniej sędzia Haywood Gilliam, zarzut oddalił.

Wprawdzie związek pomiędzy kapitalizacją Nvidii a modą na kryptowaluty można dość łatwo dostrzec na osi czasu, ale to najwyraźniej nie wystarczyło. Wartość Nvidii najszybciej rosła na przełomie 2017 i 2018 roku, czyli w apogeum szału, by spaść o prawie 30 proc. niespełna rok później. Inwestorzy stwierdzili, że nie znając prawdziwej przyczyny wahań, nie mogli dostatecznie dobrze ocenić sytuacji.

Sędzia Gilliam uznał jednak inaczej: producent nie może odpowiadać za to, kto i w jakim celu nabywa jego sprzęt, a oskarżyciele nie wykazali znamion celowości w postępowaniu spółki.

Programy

Zobacz więcej

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (30)